czwartek, 10 stycznia 2019

Recenzja książki
"Forever My Girl" Heidi McLaughlin

***
Nigdy nie myślałem, że zostanę gwiazdą rocka. Będąc w college’u, planowałem grać w futbol, następnie dostać się do drużyny ligi zawodowej i poślubić ukochaną z liceum, z którą wiódłbym długie i szczęśliwe życie. Informacją o wyjeździe złamałem serce nie tylko jej, ale i sobie. Byłem młody. Podjąłem tę decyzję, mając na względzie swoje a nie nasze dobro. Mimo że oddałem duszę muzyce, nie zapomniałem o zapachu czy uśmiechu tej dziewczyny. Po dekadzie wracam pełen nadziei, że uda mi się to wszystko wyprostować. Wciąż pragnę, aby była moja na zawsze.

Jakiś czas temu dosyć głośno zrobiło się o filmie "Forever My Girl", od razu obiecałam sobie, że kiedyś go obejrzę. Jeszcze większy było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że moje ulubione wydawnictwo wydaje książkę, na podstawie której powstała ta ekranizacja. No nie mogłam sobie jej odmówić. I tak postanowiłam najpierw przeczytać, a dopiero później obejrzeć :)

Powieść ta należy do lekkich i przyjemnych. Nie znajdziecie w nich zbyt wielu opisów erotycznych, na całą książkę znalazły się tylko dwa. Dzięki czemu nada się ona dla osób niezbyt przepadających za erotykami.
Na duży plus zasługuje fakt, że wszystko toczy się dosyć szybko. Nie ma tu długich, nudnych opisów, które nie wnoszą niczego do całości.

Sama historia jest prosta i dosyć przewidywalna. Liam i Jojo byli parą w liceum. Później planowali studia, ich miłość miała być wieczna. Bohater jednak postanowił podążyć za głosem swojego serca i wybrał muzykę. Chciał spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Zerwał z dziewczyną i wyjechał. Tam rozwinęła się jego kariera, został sławnym piosenkarzem, zdobył wielkie grono fanek, stał się rozpoznawalny.
Liam po przeczytaniu artykułu o śmierci jego przyjaciela postanawia wrócić do miasta i pojawić się na pogrzebie. Okazuje się, że jego była dziewczyna ułożyła sobie życie bez niego - ma teraz swoją kwiaciarnię, chłopaka i syna... który jest również jego synem. Liam wie to od razu.
W tym momencie postanawia, zawalczyć o swoją rodzinę, zrekompensować im te 10 lat jego nieobecności.
I jak się można domyślić, ich miłość w końcu zaczyna o sobie przypominać, oboje siebie pragnął, jednak przeszkodą jest obecny chłopak dziewczyny i menadżerka Liama...

Książkę czytało mi się dobrze, jednak po odłożeniu jej na półkę niezbyt miałam ochotę do niej wracać. Wolałam usiąść i coś obejrzeć niż poznać dalsze losy bohaterów. Nie jestem do końca pewna co jest tego przyczyną. Może przewidywalność?
Oryginalny tytuł: Forever My Girl
Data wydania: 19 grudnia 2018
Ilość stron: 253 
Wydawnictwo: NieZwykłe

Podsumowując, jeżeli lubicie proste książki romantyczne, to myślę, że powinna Wam się spodobać. Nie ma co liczyć na jakieś nagłe zwroty akcji. Jest to prosta powieść o miłości :)

Za możliwość przeczytania dziękuję: Wydawnictwo Niezwykłe


Czytaliście już tę powieść? A może oglądaliście ekranizację? Jakie są Wasze wrażenia? :)  
Czytaj więcej

wtorek, 1 stycznia 2019

Recenzja książki
"Guerra" Melissa Darwood

***
Związek Zuzy i Patryka nie układa się tak, jak powinien. Od kiedy jej najbliżsi zostali Guardianami, dziewczyna czuje się samotna. Podczas koncertu, który miał zmienić wszystko, Patryk ratuje życie Zuzki. Łamie przez to jedną z najstarszych guardiańskich zasad i zostaje zesłany do Guerry. 
Kiedy dziewczyna dowiaduje się, że ma szansę na uratowanie ukochanego, postanawia odnaleźć go w tajemniczej krainie skrytej gdzieś pomiędzy ziemią a piekłem. Na jej drodze staje Bjor, który ma misję do wykonania. 

"Guerra" to drugi tom serii "Wysłannicy". Autorka książki jest Polką, która pisze pod pseudonimem. Może to niektórych zmylić, tak jak było to w moim przypadku. Po książkę postanowiłam sięgnąć ze względu na to, że miałam ochotę na jakąś powieść fantasy i tak trafiła w moje łapki. 

Melissa wykreowała niesamowity świat, w którym oprócz ludzi żyją też Tentatorzy i Guardiani. Walczą oni między sobą o przyszłość zmarłych osób - mogą one trafić na dobrą drogę lub złą drogę życia po śmierci. 
Ta część skupia się przede wszystkim na losach Zuzki, która gra w zespole The Host oraz jej chłopaka - Patryka, który również należy do tego zespołu, ale musi on często opuszczać próby i występu ze względu na to, że należy do Guardianów. Dziewczyna czuje się samotna i zaczyna się obawiać, że jej ukochany zrezygnuje z kapeli... Dlatego decydują się przyjąć do niej drugiego basistę - Iwo

Powieść jest napisana w sposób fenomenalny, autorka potrafi zaciekawić czytelnika już od pierwszych stron. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Ku mojemu zdziwieniu nie było tu żadnego lania wody aby tylko coś naskrobać. Widać, że Melissa Darwood miała koncepcję na całą powieść.
To czego muszę się przyczepić to imiona bohaterów... Gdyby jeszcze padało określenie "Zuza" albo "Zuzanna"... ale nie, autorka woli pisać "Zuzka". Czy tylko mnie to irytuje? Skoro była w stanie wymyślić genialne nazwy jak "Guardianie" i "Tentatorzy", to wierzę, że mogła wpaść na coś znacznie ciekawszego, przyjemniejszego dla oka niż "Zuzka". 

Data wydania: 23 października 2018
Ilość stron: 240
Wydawnictwo:  Kobiece

Podsumowując, ten bestseller z pewnością przypadnie do gustu osobom lubiącym fantasy. Książka jest ciekawa i nie nudzi się. Wszystko rozgrywa się w dosyć szybkim tempie, dzięki czemu nie ma tu miejsca na znużenie i nudę. 
Książka do kupienia na Taniaksiazka.pl
Czytaliście już tę serię? A może macie ją dopiero w planach? Czy pseudonim autorki Was zmylił, jeżeli chodzi o jej pochodzenie? :)
Czytaj więcej

niedziela, 30 grudnia 2018

Recenzja książki
"Skończona gra" Cd Reiss

***
Czternaście dni, aby rozpalić miłość na nowo. Układ był prosty - trzydzieści wspólnie spędzonych dni na odludziu w zamian za podpisanie papierów rozwodowych. Jednak Adam nie przypuszczał, że sprawy potoczą się zupełnie inaczej. Teraz chce zerwać umowę, zanim będzie za późno. 
Diana nareszcie wie, czego chce. Więc kiedy Adam oznajmia jej, że to koniec związku, kobieta wpada w rozpacz. Nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób mąż próbuje ją chronić, zanim Diana całkowicie się zmieni i nie będzie już dla niej odwrotu.
Mężczyzna nigdy nie chciał, by jego żona stała się częścią świata uległych i dominujących. Teraz już wie, że popełnił błąd, pokazując jej, kim jest naprawdę. Zostało im jeszcze czternaście dni. Czy każde z nich dotrzyma warunków umowy? 

"Skończona gra" jest kontynuacją cyklu "Marriage Games". Byłam bardzo ciekawa dalszych losów bohaterów, więc ta książka była dla mnie pozycją obowiązkową... I tak trafiła w moje łapki i towarzyszyła mi przez święta. 

Zacznijmy od tego, że powieść opiera się przede wszystkim na ukazaniu świata BDSM, namiętności i perypetiach miłosnych bohaterów. Autorka nie szczędzi nam dokładnych opisów scen erotycznych. Trzeba też mieć na uwadze, że są one naprawdę mocne... Czasami robiło mi się nawet niedobrze :D Jeżeli nie lubicie takiego stylu, to raczej się nie polubicie z tą książką. 

Jeżeli chodzi o samą historię, to nie przemówiła ona do mnie. Najpierw ona rzuca jego, później gdy chce do niego wrócić on rzuca ją... Jakoś mi się to nie widzi, takie trochę masło maślane :D 
Diana za wszelką cenę chce odzyskać miłość swojego męża. Dlatego zaczyna z nim grę. Gra opiera się przede wszystkim na zabawach erotycznych, wodzeniu za nos i uległości. Uwierzcie mi, że podczas czytania można się złapać za głowę, na co pozwala bohaterka, aby odzyskać męża. Dla mnie to była totalna paranoja

Nie można jednak zaprzeczyć, że książkę czyta się całkiem szybko i płynnie. Akcja toczy się dosyć szybko, autorka nie wprowadza zbędnych wątków i opisów. Książka dobra na dwa wieczory :) 
Oryginalny tytuł: Separation Games
Data wydania: 30 listopada 2018 
Ilość stron: 379
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Podsumowując, ten bestseller nie przypadł mi za bardzo do gustu. Była to całkiem fajna pozycja na baardzo nudne wieczory, ale raczej ponownie bym po nią nie sięgnęła.
Książka do kupienia na Taniaksiazka.pl 
Mieliście okazję czytać już tę książkę? A może macie zamiar? :) 
Czytaj więcej

Instagram