niedziela, 6 października 2019

Wpis na sportowo!
mały haul zakupowy

Ojej, dawno mnie tu nie było... Ostatnio zbyt dużo się dzieje ;) Jednak w końcu jestem... ale nie przyzwyczajajcie się, bo ponownie szykuje się tu dłuższa przerwa... niestety!
Dzisiaj przychodzę z szybkim i myślę, że w miarę przyjemnym wpisem - mały haul zakupowy (niesponsorowany) ze strony Ebutik

Ostatnio dosyć modne stały się spodnie z lampasami. Początkowo ta moda zupełnie do mnie nie przemawiała, jednak później zaczęłam się do niej przekonywać, aż w końcu postanowiłam zamówić sobie jedną parę spodni z tym motywem... Weszłam na stronę sklepu, znalazłam te które chcę i...  kupiłam 4 pary. Jednak w tym poście pokażę Wam tylko 2, zapraszam!

Legginsy szare
cena: 34,99 zł
rozmiar: S
skład: 90% bawełna, 10% elastan

Legginsy bordowe
cena: 34,99 zł
rozmiar: S
skład: 90% bawełna, 10% elastan

Ps. warto wspomnieć, że obie pary to ten sam model i ten sam rozmiar, a jak się okazało szare są troszkę przyciasne, a bordowe za szerokie w talii, co widać na zdjęciu. 

***

Kochani, żyjemy w czasach, w których niezwykle modne stały się szczupłe, wysportowane sylwetki, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Instagram i  inne social media przepełnione są pięknymi zdjęciami wysportowanych osób. Przyznajmy, że każdy z nas chociaż raz pomyślał sobie "fajnie by było tak wyglądać", "ale figura!", jest to naturalne, trzeba jednak pamiętać że w większości są to zdjęcia wyretuszowane i nie można przez nie robić sobie żadnych wyrzutów! Kochajmy swoje ciało i akceptujmy się :) 
Wiem jednak, że sporo osób ma chęci, ale kompletnie nie wie jak się do tego zabrać, od czego zacząć, boją się pójść na siłownię... Wtedy pojawia się pomysł w głowie "a może trener personalny?". Myślę, że jeżeli nasz budżet pozwala na taki krok, to zdecydowanie warto. Ważne żeby wszystko się odbywało w sposób zdrowy dla nas!:) 

***
Wy przekonaliście się już do mody na spodnie z lampasami? Macie już jakieś? ;)
Czytaj więcej

poniedziałek, 2 września 2019

Sposób na dobrą reklamę!

Jak myślicie, co jest dobrą i skuteczną reklamą dla naszej nowej działalności? Oczywiście nie mówimy dzisiaj o różnych działaniach w social mediach, skupiamy się na reklamie na jakichś wydarzeniach, spotkaniach... Myślę, że większości z nas od razu nasunęło się, że rzeczą jasną jest, że ładne stoisko, estetyczna wystawa... A następnie oczywiście produkt, który przyciąga wzrok i uwagę potencjalnych kupców  -  ale o tym to już trzeba pomyśleć na samym początku zakładania własnej marki, działalności.

Więc jak zorganizować nasze stanowisko? Myślę, że głównym elementem powinna być ścianka reklamowa, z naszą grafiką. Z pewnością przyciągnie ona uwagę potencjalnych klientów, a do tego pozwoli im się zapoznać z jakimiś ewentualnymi szczegółami dotyczącymi naszego produktu(ów). Trzeba też pamiętać o przyjemnej i chwytliwej grafice, którą na niej umieścimy.
Jeżeli chodzi o rozmiar takiej ścianki, to oczywiście, że im większa tym bardziej widoczna dla ludzkiego oka ( pamiętajmy jednak o rozmiarach mieszczących się w zdrowym rozsądku :D ).
(źródło zdjęcia: omegasystem.pl)
Jakiś czas temu natrafiłam na stronę Omegasystem.pl, która oferuje nam między innymi ścianki reklamowe, ale też gabloty na klucze,wolnostojące, parawany,płotki, klatki transportowe, meble ekspozycyjne, stojaki na ulotki, i wiele, wiele innych... Oczywiście na stronie znajdziecie dokładną ofertę i zdjęcia oferowanych produktów, myślę, że każda osoba chcąca "zabłysnąć" na jakichś wystawach, targach znajdzie tam coś dla swojego stanowiska.

Jeżeli chodzi jeszcze o inne formy reklamy, to niezwykle skuteczne okazują się reklamy wieloformatowe, czyli banery, nadruki na oknach, pojazdach... Przyciągają uwagę ludzi, a przy okazji klientów do naszego produktu, sklepu...  Warto więc pomyśleć o inwestycji i w takie działania, bo mogą się one okazać strzałem w dziesiątkę!

Jak myślicie, jaka forma reklamy jest najbardziej skuteczna? Znacie jakieś reklamy, które na zawsze pozostaną Wam w pamięci? W jaką formę promocji Wy byście przede wszystkim zainwestowali? ;)
Czytaj więcej

niedziela, 25 sierpnia 2019

Recenzja książki
"Upiorne opowieści po zmroku"

***
Kultowa antologia opowieści grozy, która stała się podstawą najbardziej oczekiwanego filmowego horroru roku, powstałego ze współpracy Guillermo del Toro, reżysera oscarowych obrazów "Kształt wody" i "Labirynt fauna", oraz André Øvredala, reżysera głośnych horrorów "Autopsja Jane Doe" i "Łowcy trolli".
Klasyczna kolekcja niesamowitych opowieści, zebranych i opowiedzianych przez zbieracza folkloru Alvina Schwartza i zilustrowanych przez cenionego artystę Stephena Gammella. "Upiorne opowieści po zmroku" zawierają jedne z najbardziej przerażających opowieści o makabrze, mrocznej zemście i nadprzyrodzonych wydarzeniach wszech czasów. Chodzące zwłoki, tańczące kości, szaleńcy z nożami i ucieczki krętymi uliczkami przed śmiercią – wszystkie te motywy znajdziemy w tym mrożącym krew w żyłach zbiorze opowieści o duchach.

Przyznaję się bez bicia, że najpierw usłyszałam o ekranizacji i również to na nią najpierw się wybrałam, po książkę sięgnęłam zaraz po seansie. Film był całkiem fajny, więc spodziewałam się, że wersja papierowa będzie genialna. Niestety jednak okazało się, że troszkę się zawiodłam...
Liczyłam na mroczne, trzymające w napięciu opowiadania, które nawet wywołają gęsią skórkę, a dostałam zbiór króciutkich historyjek, które ani nie trzymają w napięciu, ani nie wywołują jakichś większych emocji.

Dużym plusem dla tej lektury są ilustracje, które pojawiają się przy opowiadaniach - są genialne, mroczne i klimatyczne. Tak samo wielkie ukłony za tę okładkę, wow! Jak ją wzięłam w łapki to byłam pełna zachwytu. Twarda oprawa, wypukłe napisy - jeszcze raz jedno wielkie wow! :D

Powiem Wam szczerze, że nawet nie wiem co jeszcze mogę napisać... Cała książka ma 146 stron, a ku mojemu zdziwieniu od 135 strony kończą się opowiadania i pojawiają się podziękowania, spis treści, bibliografia.
Pozycja będzie fajnym zajęciem na... godzinę! Tak, czyta się ją niesamowicie szybko, ale niestety po jej skończeniu pozostaje niedosyt (przynajmniej w moim przypadku tak było). Zdecydowanie liczyłam na coś innego, ciekawszego i klimatycznego.

Warto też wspomnieć, że film i książka mają bardzo mało ze sobą wspólnego. Łączy je tylko tyle, że w filmie wykorzystano kilka postaci z historyjek. Myślę, że miłośnicy grozy nie znajdą wielkiej frajdy w czytaniu tego zbioru opowiadań, raczej powinni udać się na film, który ma te swoje momenty... Chociaż też "głowy nie urywa" :D

Oryginalny tytuł: Scary Stories to Tell in the Dark
Data wydania: sierpień 2019
Ilość stron: 140 
Wydawnictwo: Zysk i S-Ka

Podsumowując, zbiór opowiadań okazał się małym rozczarowaniem. Zdecydowanie wolałabym mniejszą ilość historii, ale takich, które byłyby nieco dłuższe, mroczniejsze i ciekawsze.
Jeżeli komuś się nudzi i lubi poczytać krótkie opowiadania, to może spróbować z tą lekturą, jeżeli jednak ktoś oczekuje gęsiej skórki, to niech szuka dalej jakiejś lektury dla siebie.

❤ Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-Ka ❤

Ps. 
Chciałam Wam przypomnieć o jednym z moich ostatnich wpisów, gdzie opisałam co to, i jak działa pozycjonowanie strony www. Jest to niezwykle przydatne pojęcie dla osób, które chciałyby - a raczej ich strony - widnieć w pierwszych wynikach wyszukiwań w google :) Myślę, że osoby mające lub planujące założenie swojej firmy, marki, powinny znać i rozumieć o co w tym chodzi... W końcu do duży krok w stronę sukcesu! :) 

Czytaliście już tę książkę? A może byliście na ekranizacji? Jakie są Wasz wrażenia? ;)
Czytaj więcej

Instagram